Moja linorośl to ogólna nazwa mojej twórczości artystycznej. Od wielu lat tworzę sztukę opartą na moich doświadczeniach z przyrodą, które przeplatam osobistą historią. Linoryty, które wycinam, opowiadają o spotkaniach ze zwierzętami, roślinami i ludźmi.
Nie jestem ekspertką w naukach przyrodniczych ani humanistycznych – dzielę się subiektywną interpretacją tego, czego doświadczam. Kiedy widzę zwierzę, które mnie zachwyci, zdziwi, przestraszy czy wzruszy, zapisuję to w pamięci, aby następnie nadać temu doświadczeniu pełny rysunek. Czuję, że gatunki, które spotykam na swojej drodze, nie są przypadkowe.
Podam przykład. Spacerując brzegiem jeziora, zauważyłam piękną żabę. Nie była spłoszona – po prostu zajmowała się swoimi sprawami, mając mnie w głębokim poważaniu. Dzięki temu udało mi się przyjrzeć tej zielonej panience nieco bliżej. Odcienie zieleni na jej skórze i jasna pręga przebiegająca wzdłuż ciała były doskonałe.
Staram się szukać natury każdego dnia, ale nie zawsze udaje mi się poczuć ten rodzaj zachwytu, który jest pierwszym etapem linorośli. Tym razem tak było. Zobaczyłam gotowy obraz w swojej głowie, z którym żyję jakiś czas. Chodzę z nim w ciszy i próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie: O co ci chodzi, żabo!? Czego ode mnie chcesz?!

Bo linoryt, który zaliczam do linorośli, jest efektem uzyskania odpowiedzi. Kiedy tak chodzę i myślę, w końcu czuję ulgę, bo wiem, co dalej robić. Idąc dalej za przykładem panny żaby – chodziło mi o spokój i oddech. Ta linorośl będzie opowiadać o mojej potrzebie odnalezienia spokoju i ukojenia. Dominująca zieleń i gładka tafla jeziora mają mi przypomnieć o wewnętrznej równowadze.
Linorośl to moje wewnętrzne doświadczenie artystyczne, którym chcę się dzielić. Wybrałam proces tworzenia, który jest bardzo czasochłonny, trudny i niewybaczający błędów. Linoryt najlepiej współgra z tym, co chcę opowiedzieć światu. To dla mnie najszczersza forma wyrazu i medium, które daje mi najwięcej satysfakcji i przyjemności.

Tworzę, wykorzystując specjalistyczne narzędzia. Nie szukam dróg na skróty. Ten proces ma być wymagający, a finalna grafika ma być dla mnie upragnioną ulgą od tematu, który z niej wyrasta.
Wierzę, że harmonia człowieka z przyrodą jest lekarstwem na większość współczesnych dolegliwości.
Być może moja sztuka okaże się małą cegiełką w kierunku większej wrażliwości na piękno natury?